czwartek, 25 lutego 2010

Spotkanie po latach

Miałem dziś bardzo aktywny dzień. Musiałem obejść kilka urzędów, pozbierać sporo informacji. Jak to w tej pracy. Za najciekawsze wydarzenie tego dnia uważam jednak przypadkowe spotkanie z moją dawną nauczycielką historii: Lidią Lewicką-Jedynak. Uczyła mnie przez cztery lata, kiedy chodziłem do II LO w Legnicy. Wtedy niestety moje zainteresowanie historią było niewielkie. Teraz jet dużo większe.
W ciągu kilkudziesięciominutowej rozmowy (odporowadziłem panią profesor do szkoły) obgadaliśmy kilka tematów historycznych. Zaczęło się od wojny polsko-bolszewickiej i "Cudu nad Wisłą". Pani Lidia zgodziła się ze mną co do tego, że ten rzekomy "Cud" należałoby odmitologizować. Bo to nie był żaden cud tylko odniesione w pięknym stylu zwycięstwo. Dowiedziałem się też kilku całkiem ciekawych rzeczy, które wcześniej zupełnie nie przyszły mi do głowy. Pani Lidia twierdzi, iż fakt, że w społeczeństwie wytworzyło się przekonanie o tym, że naszą niepodległość zawdzięczamy boskiemu wstawiennictwu, to zwyczajny efekt propagandy Narodowych Demokratów. Chcieli oni umniejszyć zasługi Piłsudskiego. Bardzo ciekawa teza. Będę musiał pomyśleć nad nią.
W drugiej kolejności zeszliśmy na Rzeczpospolitą Szlachecką, temat, który ostatnio najbardziej mnie nurtuje. Tu też usłyszałem parę słów o zgubnym wpływie propagandy. Tym razem PRL-owskiej. Bardzo cieszę się z tego spotkania. Usłyszałem wiele tez, które dały mi do myślenia. Pani Lidia, choć nie jest profesorem akademickim, ma wiedzę jak rzadko kto. Potrafi też ją ciekawie przekazać. To prawdziwa pasjonatka historii.
Co takiego usłyszałem o erozji ustroju Rzeczpospolitej Szlacheckiej? Tezę, że tak naprawdę to nie przywileje szlacheckie ją zgubiły. W czasach, gdzie szlachta była główną siłą w państwie (XVI stulecie) Polska obchodziła swój złoty wiek. Erozja zaczęła się natomiast w wieku XVII. Przez nasz kraj przetoczyło się bardzo wiele wojen. Spowodowało to osłabienie gospodarcze. Najbardziej jednak podupadła Rzeczpospolita, ponieważ zdegenerował ustrój i z demokracji szlacheckiej przekształcił się w oligarchię magnacką. Wersja o przywilejach szlacheckich niszczących Polskę została wylansowana przez propagandę PRL-u, ponieważ była dla niej korzystna. Muszę się nad tym zastanowić. Tym bardziej, że spotykam się z podobnym poglądem już drugi raz w ciągu tygodnia. I za każdym razem reprezentuje go osoba, która ma dużo większą wiedzę ode mnie. Za pierwszym razem był to dr Maciej Forycki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na zajęciach, które prowadził w ostatnią sobotę, wyraźnie podjął próbę obrony szlachty polskiej, którą, jak twierdzi, niesłusznie obwinia się o upadek państwa.

Ciąg dalszy jutro :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz